Hazelnut Delight

Czekoladki. Zaryzykuję stwierdzenie, że wszyscy lubimy czekoladki. Osobiście nie znam nikogo, kto oparłby się pysznej czekoladzie. Lub czekoladce.  Ja także się nie opieram. Na dodatek ostatnio zaskoczyły mnie czekoladki Hazelnut Delight. Z orzechem. Dwa rodzaje czekolady. Brzmiało to jak poezja. Dlatego bardzo szybko przystąpiliśmy do gruntownych testów.

Hazelnut Delight

MICHANIU

Pierwsza czekoladka nie mogła mi wiele powiedzieć. Wiem, czekoladki nie mówią. To taka metafora. Po prostu pierwsza zniknęła momentalnie. Dobra była. Postanowiłem, że druga będzie smakowana dłużej. Nic z tego. Momentalnie zniknęła. I tak było z kolejnymi. Jednak dla dobra testów postanowiłem smakować je dłużej. Udało się przy testowaniu drugiego opakowania.

Czekolada zaskakująco dobra. Można wyczuć jej dwa rodzaje. Przynajmniej mnie się tyle udało. Przyjemnie się rozpuszcza na języku. Orzech laskowy, który znajduje się w czekoladce jest smaczny. Chrupiący. Świeży. Całość bardzo dobrze połączona, zbilansowana. Nie za słodka. Naprawdę przyzwoite czekoladki. Nie spodziewałem się, że będą tak dobre. Oczywiście jadłem już lepsze, jednak ciężko tym cokolwiek zarzucić. Może tylko to, że pasty orzechowej, która jest ponoć w składzie, nie zlokalizowałem.

Opakowanie bardzo „profesjonalne”, można powiedzieć, że prezentowe. Ja osobiście chciałbym taki prezent dostać. Ładne opakowanie i smaczna zawartość. Jedno małe „ale” do opakowania – jest ono zbyt małe. 🙂

Ocena:

wygląd: 8/10
smak: 8/10
ogólna: 8/10

słodka chwila zapomnienia

OLI

Dobra czekolada to jest to! Najgorsze co może być to pięknie wyglądająca czekolada, człowiek narobi sobie nadziei, a potem czuje smak przypominający wyroby czekoladopodobne sprzed 20 lat. Zawód na całej linii. Na szczęście nie w tym przypadku. Chociaż czekoladę w życiu jadłam już lepszą, to ta w Hazelnut Delight smakuje przyzwoicie i nawet wybrednego czekoladoholika jest w stanie zadowolić.

Opakowanie jak to zwykle bywa dość spore. I nie chodzi mi o ilość czekoladek tylko papieru i plastiku. Tacka z tworzywa, na której leżą czekoladki zapakowana w karton, wsunięta w kartonowe pudełko kolorowe i obklejona folią. No przyznacie, że to lekka przesada. Ekologów to nie zadowoli. Ale estetom będzie miło, że czekoladki niepołamane. Ogólnie opakowanie wygląda estetycznie.

Cena jest średnia, blisko 6 zł za 125 g (cena z Biedronki) to nie jest znowu jakaś wielka okazja. Ale nie jest to też rozbój w biały dzień (rozbój to jest w Piotrze i Pawle, gdzie Hazelnut Delight kosztuje ponad 8 zł!)

Wróćmy do czekolady: spód to czekolada deserowa – średnia muszę przyznać. Środek to orzech laskowy, dobry, bo prażony i chrupiący (miękkie orzechy w czekoladzie to nieporozumienie), z kolei wierzch to kleks z całkiem niezłej czekolady mlecznej (jest jej więcej niż deserowej, co powinno mnie raczej zasmucić, bo lubię gorzką czekoladą, ale w tym przypadku jest to moim zdaniem dobre posunięcie).

Od początku smak Hazelnut Delight i wysuwane opakowanie przywodzi mi na myśl Toffifee, którego mogłabym zostać fanką, gdyby nie karmel (zjeść zjem, ale nie przepadam i generalnie wolę karmel w innych połączeniach, nie z czekoladą). Mamy tutaj bowiem również orzeszek i czekoladę. Brak kremu czekoladowego i karmelu sprawia jednak że zdecydowanie chętniej sięgnę po Hazelnut Delight niż Toffifee. A i cena bardziej przystępna.

Ocena:

wygląd: 7/10
smak: 8/10
ogólna: 8/10

INFORMACJE O PRODUKCIE
SIEĆ HANDLOWA: BIEDRONKA oraz PIOTR I PAWEŁ
PRODUCENT/IMPORTER: CARLETTI sp. z o. o.
WAGA: 125 G
CENA: 5,99 ZŁ

Orzech laskowy (11%) w czekoladzie deserowej i mlecznej z pastą orzechową (33%) – skład z opakowania: (kliknij aby rozwinąć)
Cukier, miazga kakaowa, masło kakaowe, mleko pełne w proszku, prażone orzechy laskowe, pasta orzechowa, tłuszcz mleczny, emulgator – lecytyna rzepakowa, aromat – etylowanilina. Czekolada deserowa: 50% masa kakaowa minimum. Czekolada mleczna: masa kakaowa minimum 32%, sucha masa mleczna minimum 24%. Produkt może zawierać śladowe ilości soi. 




Zostaw komentarz

Imię (wymagane)

Strona www